Samowspółczucie zamiast samokrytyki – dlaczego łagodność wobec siebie działa lepiej niż dyscyplina

vladislav klapin cpt41ksuu40 unsplash

Wiele osób zakłada, że jedyną drogą do zmiany nawyków jest surowość wobec samego siebie – im ostrzej się rozliczę po potknięciu, tym mocniej się zmobilizuję następnym razem. W praktyce mechanizm ten działa dokładnie odwrotnie.

Co się właściwie dzieje. Po odstępstwie od planu – zjedzeniu czegoś „niezaplanowanego”, opuszczeniu treningu, gorszym dniu – surowa samokrytyka nasila poczucie wstydu i winy, a te emocje same w sobie zwiększają ryzyko sięgnięcia po jedzenie jako sposób na ich złagodzenie. Powstaje błędne koło: odstępstwo, ostra ocena siebie, pogorszenie nastroju, kolejne odstępstwo jako forma pocieszenia.

Dlaczego łagodność działa skuteczniej. Samowspółczucie – czyli traktowanie siebie z takim samym zrozumieniem, z jakim potraktowałbyś bliską osobę w podobnej sytuacji – przerywa to koło w miejscu, w którym samokrytyka je nakręca. Nie chodzi o brak odpowiedzialności za swoje wybory, tylko o oddzielenie faktu od osądu. To pierwsze da się spokojnie uwzględnić w planie na kolejny dzień. To drugie tylko obniża motywację do dalszego działania.

Jak to wygląda w praktyce. Zamiast pytania „jak mogłam do tego dopuścić”, warto zadać sobie pytanie „co się działo tuż przed, że akurat wtedy było mi trudniej”. Ta zmiana z oceniania na ciekawość wobec własnych mechanizmów jest jedną z podstawowych umiejętności, które ćwiczy się w pracy psychodietetycznej – i jedną z tych, które najbardziej realnie wpływają na trwałość efektów.

Przewijanie do góry